Ilekroć chodziliśmy razem, padał deszcz. Kiedy po raz pierwszy gęsty deszcz zaskoczył nas na ulicy, bałeś się, że zmoknę. Powiedziałam - bardzo lubię moknąć - moja ręka ciążyła Ci na ramieniu i odgadłeś, że mam głowę uniesioną do góry i że deszcz pada prosto na moje zamknięte oczy. Ująłeś mocniej moją bezwładną rękę i przez chwilę czułam, że to nie ja Ciebie, ale że to Ty mnie prowadzisz, aż ostry kant krawężnika przypomniał nam, że ulice nie są tak proste, jak to sobie wyobrażają ludzie z otwartymi oczyma. Potknęłam się i gdybyś mnie nie przytrzymał, upadłabym. Pamiętam, że roześmiałam się ocierając mokrą twarz, pamiętam Twój cichy śmiech. H.Poświatowska
RSS
czwartek, 02 lipca 2009
Chciałabym zrzucić z siebie to napięcie. Ale nie wiem jak. A to sprawia, że jestem coraz bardziej drażliwa.


Czy strach czasem mija czy tylko na chwile można przyćmić go szczęściem?
21:29, ameelia7
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 maja 2009
'Ze swojej drogi zejdę
Będę z Tobą...'

Jest tylko jedno moje miejsce. Przy Tobie. To już postanowione.
22:57, ameelia7
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 kwietnia 2009
Hmm. Nie umiem pisać o szczęściu. Bo czy to w ogóle da ubrać się we właściwe słowa? Nie wydaje mi się.

Na początku wydawało mi się, że z czasem będzie łatwiej, że do tęsknoty da się przyzwyczaić, że da się ją opanować na tyle aby nie czuć jej aż tak bardzo.
Myliłam się.
Im więcej powrotów, tym trudniej mi wyjeżdżać. Godziny jakby krótsze?
Czasami nawet się nie rozpakowuję, ani tam ani tu. Bo jestem w wiecznej podróży.

I tylko jedno pytanie.

Jak długo jeszcze?
 

***

Uwielbiam ten HAJ.

Odurzona moim rock'n'rollowym chłopakiem.

23:33, ameelia7
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Ostatnio minęły 4 miesiące:)

A nadal... każde spojrzenie ma w sobie tą niesamowitą magię, każdy dotyk wywołuje dreszcze, każdy uśmiech rozgrzewa, o tu, w środku... każdy wspólny poranek jest świętem... I nie zmienia się wieczna tęsknota. Łapanie chwili. Nieustanne marzenia.

Kocham. Nie powiem, że niezmiennie, bo byłoby to kłamstwem. Kocham. Każdego dnia inaczej. Coraz bardziej. Euforycznie. Całą sobą. Każdym milimetrem każdy milimetr. Kocham.
11:28, ameelia7
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Trwamy. Mimo że wszystko wydawało się być przeciw. Trwamy.

I choć nie mogę, a bardzo chciałabym budzić się obok każdego dnia, jestem najszczęśliwsza.

Bo to co dziś czuję dodaje mi sił, odwagi by walczyć.

Kocham.
11:07, ameelia7
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 września 2008
Został nam jeszcze tylko tydzień. A ja chcę mieć go bardziej niż jestem w stanie mieć przez te kilka dni.

Zakochałam się.

Kiedy tak patrzę w Jego oczy, chciałabym Mu powiedzieć co czuję. Ale boję się, że to jeszcze za wcześnie. Że coś popsuję. A może tego, że gdy już to powiem, już całkowicie przepadnę, zatracę się w tym.

Za tydzień o tej porze będę zasypiać w czterech obcych ścianach, zmęczona rozpakowywaniem swoich gratów. W czterech ZBYT obcych ścianach. Będę zasypiać z nadzieją, że może chociaż tam spotkam Go na chwilę. Że dotknę. Choć to i tak będzie zbyt nierealne by zaspokoić mój 'głód'. A rano wsiądę w tramwaj by zmieszać się z tłumem. Z tłumem o którym marzyłam. Ale tak już właśnie musi być.

Czy jeśli będę bardzo chciała to znajdę w sobie siłę?

Siłę by walczyć. Bo to jest coś ważnego. Tak czuję.

To wszystko zbyt mnie rozdziera, przytłacza, za bardzo by w pełni cieszyć się tym szczęściem.

On mówi o mnie 'uśmiech od losu'.

Kocham.


23:00, ameelia7
Link Komentarze (3) »